Alexandra Loobeensky

Dobry wieczór! Trochę mi wstyd, że wystawiam się z nowym poniedziałkowym (jakże napędzającym) bohaterem tak późno. Proszę mi wybaczyć. Natura studenta przed sesją nabiera dziwnych form. Czasowo nie dających się pogodzić. Bohaterkę również przepraszam i przedstawiam! Ola. Początkowo i chyba wciąż zagadkowa osoba. Zwłaszcza dla mnie. Dokładnie nie pamiętam jak to się stało, że zobaczyłam co tworzy Ola. Studia, Róg Aryki. Jakoś zeszło na Facebook i zaczęłam szperać. Jak to ja. Natrafiłam na cudeńko. Pomyślałam, że to jest coś nietuzinkowego, nie widziałam czegoś takiego (jeszcze wtedy) i muszę się tym z kimś podzielić. Ale nie tylko. Bardziej mnie zastanawiało jaka jest osoba, która się tym zajmuje. A jaka jest? Zapraszam do lektury!

 Skąd jesteś?

Z Wrocławia. Oscylowałam pomiędzy osiedlem monstrualnych blokowisk, a dość zamożnymi przedmieściami i to mi trochę zostało: lubię być pomiędzy.

 Kim się czujesz?

Hm. Jonathan Franzen powiedział kiedyś coś takiego: „Osobowość to zestaw modułów. Nie istnieje jednolite ‚ja’. Nauka o mózgu [neuroscience], najważniejszy autorytet przy tego typu zagadnieniach, udowadnia nam, że nie istnieje jednolite ‚ja’.” A ponieważ uważam, na podstawie własnych doświadczeń i zaufania do badań, że to prawda, choć niekoniecznie intuicyjna, to trochę lepiej rozumiem, dlaczego czuję się różnie. W tej chwili na przykład patrzę na to, jakiej długości są moje odpowiedzi na te pytania i czuję się zakochanym w sobie bubkiem, urodzonym memuarystą. Oprócz tego czuję się orędownikiem gier komputerowych. Rękodzielnikiem. Istotą ludzką. Leniem. Bardziej polonistką, niż afrykanistką, chociaż to po tych drugich studiach mam dyplom.

12391777_1033546583363997_8195779085496402434_n

Fot. Alexandra Loobeensky

Czym się zajmujesz?

Chyba jestem produktem Internetu/swoich czasów/jedno i drugie, ponieważ zajmowałam się wszystkim, chociaż teraz bardziej niż kiedykolwiek widzę wady tego podejścia. Zaczęłam od rysunku, potem zainteresowałam się fotografią cyfrową, następnie analogową, przeszłam do tworzenia biżuterii: najpierw z filcu, następnie włączyłam haft koralikowy i zwykły, masy polimerowe, skórę naturalną, metale (głównie miedź i troszkę srebra). Tworzę linoryty, zdarzało mi się pisać opowiadania, kilka żenujących wierszy, jakiś mikroreportaż. Od 2012 przez trzy lata byłam oficjalnym recenzentem portalu Lubimy Czytać… i to chyba tyle. W tej chwili skupiam się na rękodziele, chociaż nadal zdarza mi się skoczyć w bok, więc właściwie mogłabym powiedzieć, że nadal robię wszystko, co najwyżej mogę mieć w tym, czy innym medium wieloletnie przerwy.

12088456_1000937426624913_1730529749151479691_n

Fot. Alexandra Loobeensky

12301560_1029542810431041_2778391486273451956_n

Fot. Alexandra Loobeensky

Jak to się zaczęło? Skąd w głowie pomysł na Loobeensky?

Urodziłam się nieco ponad 26 lat temu i wydaje mi się, że to był dla mnie punkt przełomowy. Rysować zaczęłam, gdy miałam 6-7 lat, fotografować w 12.-13. roku życia, szyć – koło osiemnastki. Jako dziecko nie przejawiałam jakichś wyjątkowych uzdolnień, czy specjalnego zamiłowania do sztuki. Broszek także nie planowałam robić; weszłam do Empiku po jakąś książkę, zobaczyłam filc, pomyślałam: „O!” i było pozamiatane. Materiał-marzenie: piękne kolory, fajna faktura i co najważniejsze, nie strzępił się. loobeensky natomiast to moje nazwisko zapisane w wersji quasi-angielskiej; już nie pamiętam, jak na to wpadłam, ale nadal uważam, że fajnie wygląda. Był czas, kiedy do moich najbardziej rozpoznawalnych projektów należały filcowe macice i serca, jednak to już przeszłość, choć dalej tworzę je na zamówienie.

12512589_1055826667802655_6226516329213294026_n

Fot. Alexandra Loobeensky

Gdzie szukać, gdzie obserwować, gdzie śledzić?

Teraz będzie litania (albo wyliczanka). Prowadzę bloga rękodzielniczo-linorytowo-rysunkowego: http://www.loobeensky.blogspot.com Mam bloga fotograficznego: http://www.neniadt.blogspot.com. Moje rękodzieło można kupić m.in. na Pakamerze i DaWandzie, wystarczy wpisać nazwę marki. Loobeensky jest na instagramie, ma także własną stronę na Facebooku. A, jeszcze jest (dość nieregulanie rysowany) komiks o Euzebiuszu, który wie wszystko, a przynajmniej na wszystko ma pomysł: https://euzebiuszwyjasnia.wordpress.com/. Zapraszam do oglądania!

Co bądź kto inspiruje Ciebie do działania, do tworzenia?

Strasznie trudno jest to prześledzić, ponieważ wszystko się łączy i mam wrażenie, że pływam w zupie składającej się z różnych rzeczy, z której czasami coś po prostu wyskakuje, a czasami trzeba to w trudzie wyciągać za uszy. To może napiszę, kogo i co wrzucam do tej zupy. Flauberta (Pani Bovary to chyba najważniejsza dla mnie książka), Nabokova, Franzena, Fostera Wallace’a, Bringursta, Jerzego Stempowskiego, Zadie Smith, Juhaniego Pallaasmę, Leonarda Susskinda, architekturę Petera Zumthora, przedmioty Sottsassa, „Tygodnik Powszechny” i „Charaktery”, różowy wazon Shiro Kuramaty, a także ten od Alvara Aalto, album „Howl, U.S.A” Kronos Quartet, Undertale, Elliotta Erwitta, Cartier-Bressona, Richarda Kalvara, Martina Parra; wydaje mi się, że moja tendencja do „gumowatej” stylistyki nie narodziłaby się bez książki „Bezmiar matematycznej wyobraźni”, z której dowiedziałam się w ogólnym zarysie, czym jest topologia. Gdzieś na dnie muszą się też skrywać manieczki, disco-polo i piosenki biesiadne, którymi zasłuchiwałam się jako dziecko.

Co jest dla Ciebie najważniejsze podczas realizowania siebie?

Podjęcie decyzji, pracowitość, gotowość do nauki i krytyczne podejście do spraw ego, które co i rusz wypływają na powierzchnię, kiedy bierzesz się za tworzenie. Dociekliwość też jest istotna, ponieważ pomaga zajrzeć za system prostych tagów i komunałów, którymi się na co dzień posługujemy, a bez tego trudno o stworzenie czegoś nowego:

„[…] jak sądzę, jest to część tego, co ‚uczenie kogoś myślenia’ naprawdę oznacza. By być trochę mniej aroganckim. By mieć choć trochę krytycznej świadomości na temat siebie i własnych pewności. Ponieważ ogromna część tych rzeczy, których jestem automatycznie pewny jest, jak się okazuje, totalnie błędna i urojona. Zrozumienie tego przyszło mi w bólu i sądzę, że was, absolwentów, czeka to samo.” (David Foster Wallace, tłumaczenie moje i na szybko, więc kulawe)

Co jest Twoim celem?

Dowiedzieć się kim jestem. Między innymi. Mam nadzieję, że zdążę, zanim umrę.

12606857_10208713261854509_1576053761_n

Fot. Alexandra Loobeensky

Z czego czerpiesz energię do działania?

Z leków. A na poważnie: z różnych rzeczy. Mam mnóstwo kwiatów i psa, to działa. Mam też dużą biblioteczkę.

Co sprawia, że się uśmiechasz?

Mój facet, prymitywne dowcipy i absolutnie niekontrolowane napady dobrego humoru.

10653536_1054373564614632_326413729990291801_n

Fot. Alexandra Loobeensky

10156045_1034869293231726_825815336718923493_n

Fot. Alexandra Loobeensky

 

Jaka jest Aleksandra na co dzień?

Potwornie uparta, przekorna, trochę niezrównoważona, nieprawdopodobnie leniwa. Najchętniej leżałabym cały dzień i grała w przygodówki. Albo w planszówki.

Jaką radę dałabyś ludziom, którzy wciąż poszukują celu
w życiu?

O, mam dla was super-aforyzm, najbardziej uniwersalną radę świata:

 Czasami to, o czym myślisz, że tego pragniesz, to jest naprawdę to, czego pragniesz. A czasami nie.

 I jeszcze jedną: „Sam decydujesz o tym, co uwielbiać.” (David Foster Wallace)

I jeszcze: przestań skrolować Fejsa.

Fot. na głównej: Alexandra Loobeensky

To jest część z cyklu „Inspiracje z Elwirą G.”

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s